śmieci, przemoc i Versace: ale czy to sztuka?

author
23 minutes, 56 seconds Read

Anglicy w ogóle nie interesują się sztuką współczesną, a właściwie sztuką jakiegokolwiek opisu. Nie potrafią odróżnić konstruktywisty od abstrakcyjnego ekspresjonisty i są zadowoleni z pozostania w swojej ignorancji. Zaskakujące jest to, że przez kilka tygodni tej jesieni wystawa współczesnej sztuki brytyjskiej w Royal Academy of Art w Londynie, zatytułowana „Sensation”, powinna przyciągnąć ich uwagę i stać się tematem rozmów dnia.

wystawa w pełni uosabiała kwintesencję współczesnej kultury brytyjskiej: skrajną wulgarność. Celebracja tej jakości pomogła „sensacji” pobić wszystkie rekordy frekwencji na Wystawie Sztuki Nowoczesnej w Londynie, z kolejkami, aby dostać się do rozciągających się wokół bloku, podczas gdy milę dalej, w National Portrait Gallery, wystawa znakomitych portretów Sir Henry ’ ego Raeburna, eleganckich i psychologicznie głębokich, poszła prawie bez nadzoru—doskonała symboliczna inscenizacja naszego pragnienia odrzucenia naszej przeszłości na rzecz naszej odważnej i próżnej nowej teraźniejszości. Mr. Blair-on z re—brandingu Wielkiej Brytanii-musiał być z nas dumny.

jak mawiali marksiści w swoich czasach szacunku, nie było przypadkiem, że wystawa „Sensation” była wyborem prac magnata reklamowego Charlesa Saatchiego, lub że magnat reklamowy powinien być zdecydowanie najbardziej otwartym patronem współczesnej sztuki brytyjskiej. W wywiadzie dla „Daily Telegraph”, Mr. Saatchi powiedział, że jako człowiek reklamy przyciąga go natychmiastowy efekt wizualny i myślał, że jego gust spodoba się pokoleniu młodych Brytyjczyków, którzy zostali wychowani na reklamach. Dokładnie tak: ale to, co wziąłem za wyznanie głębokiej płytkości (jeśli mogę pozwolić na pozornie paradoksalne wyrażenie), wziął za pochwałę. Wszyscy tworzymy Boga na swój obraz.

wystawa wzbudziła bezprecedensowe kontrowersje w kraju i szeroki rozgłos za granicą. Kamery telewizyjne z całego świata wirowały na podglądzie Prasy. Prasa brytyjska dzieliła się na dwa obozy: radosny i zdegustowany. Radosny obóz-złożony z samozwańczych strażników wolności słowa i licencji artystycznej-cieszył się, że w końcu Wielka Brytania, tak długo prowincjonalne Zaścianki, jest teraz głównym nurtem innowacji artystycznych. Młodzi brytyjscy artyści byli w awangardzie, dzielnie walcząc z siłami artystycznej reakcji: chociaż nikt nie określił dokładnego przeznaczenia artystycznej armii, której naprzód rzekomo prowadzili. Zdegustowany obóz prasowy, dla kontrastu, żałował tej dalszej, niemal definitywnej, degradacji smaku. Nie ma jednak czegoś takiego jak zła reklama; rzeczywiście, w dobie perwersji zła reklama nie jest zła—jest najlepsza. „Brudny”, „obrzydliwy”, „pornograficzny”, „brudny”, „zboczony”, „złośliwy”: żadne słowa nie mogłyby być lepiej obliczone, aby przyciągnąć Brytyjczyków do Królewskiej Akademii.

wiele oryginalnych kontrowersji otaczał portret Myry Hindley. Powinien być pokazany publicznie czy nie?

Imię Myra Hindley wciąż wzbudza najgłębsze namiętności w Wielkiej Brytanii. W 1965 otrzymała dożywocie za zamordowanie kilkorga małych dzieci, które wraz ze swoim kochankiem Ianem Brady ’ m torturowała na śmierć w ramach absurdalnego „pogańskiego” rytuału, który wymyślił Brady. Zabili ich w Manchesterze i pochowali na wrzosowiskach Yorkshire.

nagranie, które nagrali, gdy torturowali jedną ze swoich młodych ofiar, zostało odtworzone w sądzie i wydawało się zapoczątkować nową erę brytyjskiego brutalizmu. George Orwell już ubolewał nad upadkiem angielskiego morderstwa, oczywiście, od jego wiktoriańskiego rozkwitu arsenu i strychniny, kiedy wydawało się, że posiada pewną bizantyjską elegancję; ale to było coś nowego, linia uskoku w kulturze, która otworzyła się, aby odsłonić przepaść. Tutaj, po raz pierwszy, było wielokrotne morderstwo jako wyrażenie siebie, jako pobłażanie sobie, jako rekreacja.

od czasu skazania Myra Hindley podzieliła brytyjską opinię na mały liberalny obóz, który regularnie wzywa do jej uwolnienia, i duży konserwatywny, wzywający do wieczystego uwięzienia (w przeciwieństwie do Hindley, Brady nigdy nie zażądał uwolnienia). Liberałowie twierdzą, że była młoda w czasie swoich przestępstw, nie mając jeszcze 20 lat, że była w niewoli psychologicznej swojego kochanka, że od tego czasu żałowała za swoje zbrodnie i że nie stanowi dalszego zagrożenia dla dzieci. Konserwatyści twierdzą, że wszyscy dobrze wiedzą przed ukończeniem 20 roku życia, że Torturowanie dzieci na śmierć jest złe; że Hindley popełniła swoje zbrodnie przez okres dwóch lat, tak że nie powstały one od nagłego przypływu krwi do głowy; że czyniąc to, raz na zawsze postawiła się poza bladość normalnego społeczeństwa ludzkiego; i że jej skrucha była i jest fałszywa, ponieważ przez ponad 20 lat nie przyznała, że wiedziała cokolwiek o zniknięciu dwójki innych dzieci z Manchesteru, których ciał nie znaleziono, ale o których morderstwach ona i Brady z pewnością byli winny.

policyjne zdjęcie wykonane w momencie jej aresztowania stało się od tego czasu jednym z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć fotograficznych w Wielkiej Brytanii. Żadna gazeta w kraju nie powielała go niezliczoną ilość razy. Pojawia się jako bezduszna blondynka o kwadratowej szczęce, wpatrująca się z uczuciem w kamerę, uosobienie bezdusznego zła. To właśnie ten obraz artysta Marcus Harvey postanowił powiększyć do gigantycznych proporcji 13 stóp na 10 (A Charles Saatchi zdecydował się kupić), artysta łącząc obrazę-w oczach krytyków obrazu-za pomocą odcisku dłoni małego dziecka w miejsce kropek, za pomocą których zdjęcie jest wbudowane w jego reprodukcje w gazetach.

wpływ obrazu jest ogromny, zwłaszcza na tych, którzy rozpoznają Hindleya natychmiast, jak robi to 99 procent brytyjskiej populacji. W ciągu kilku pierwszych dni wystawy widz rzucał w nią tuszem, po czym został usunięty, wyczyszczony i zwrócony z przezroczystym arkuszem ochronnym. (Oczywiście Bractwo artystyczne potraktowało ten atak jako hołd dla potęgi sztuki: nikt bowiem nie atakuje tego, co dla niego nieistotne.) Przed wejściem do Akademii, przy pomniku jej wielkiego i cywilizowanego pierwszego prezydenta, Sir Joshuy Reynolds, matki zamordowanych dzieci, w tym niektóre zamordowane Myra Hindley, błagały publiczność, aby nie wchodziła. Członkowie MAMAA (Mothers Against Murder and Aggression), organizacji założonej przez matki, wręczyli szczere kserokopie od matki jednego z zaginionych dzieci, o które morderstwo ani Hindley, ani Brady nigdy nie zostali oskarżeni, chociaż byli prawie na pewno winni tego.

„ja i rodzice innych ofiar-czytamy-musieliśmy żyć ponad trzydzieści lat wiedząc, że nasze dzieci zginęły straszliwą śmiercią z rąk tej złej pary. Hindley ma zostać przesłuchana w Trybunale Praw Człowieka. Co z naszymi prawami? Nie ma czegoś takiego jak normalne życie po zamordowaniu Twojego dziecka. My też żyjemy dożywotnim wyrokiem, ale nie ma dla nas odwołania ani ułaskawienia, nasze cierpienie trwa i trwa i jest tylko pogarszane za każdym razem, gdy coś takiego pojawia się. Jesteśmy zapomnianymi ofiarami. Hindley nigdy nie został oskarżony o morderstwo mojego Keitha . . . . Chciałbym wziąć prywatne oskarżenie, ale nie mogę sobie na to pozwolić i nie mogę uzyskać pomocy prawnej. Nadal Nie wiem, gdzie jest mój syn, a wszystko, czego chcę, to mieć go w domu i dać mu przyzwoity pochówek.”

surowa szczerość tego apelu woła do nieba i wyraźnie kontrastuje z pozorną prozą katalogu Akademii i komunikatów prasowych, które mówią między innymi o trosce artystów wystawiających o niesprawiedliwy brytyjski system klasowy i o ich głębokim współczuciu dla klasy robotniczej i z nią. Ale jedynymi członkami klasy robotniczej, którzy odwiedzili lub wyrazili opinię o wystawie, były właśnie matki przeciwko morderstwu i agresji, które jednoznacznie wezwały do zniszczenia obrazu i zamknięcia całego pokazu. Jest rzeczą oczywistą, że artyści sympatyzowali nie z rzeczywistymi klasami robotniczymi, ale z ich własną ideą klas robotniczych, ponieważ Maria Antonina chciała żyć nie jako prawdziwa pasterka, ale jako jej romantyczna koncepcja pasterki.

członek MAMAA, z którym rozmawiałem, powiedział, że Marcus Harvey nigdy nie namalowałby Myry Hindley, gdyby nie zamordowała swojego dziecka i innych. Zdecydowanie sprzeciwiała się przekształceniu mordercy swojego dziecka w ikonę, aby na chwilę lub dwie podniecić publiczność, zanim przejdzie ona do następnego, równie chwilowego, zaabsorbowania lub rozrywki.

nie ma nic złego w malowaniu mordercy, nawet tak zdeprawowanego jak Hindley. Ale niewątpliwie było coś głęboko niesmacznego w publicznym pokazywaniu obrazu na tej wystawie. Sam tytuł wystawy jako całości sugerował podniecenie lub Podglądanie; w ten sposób katalog opisuje pracę Marcusa Harveya, którego dwa inne obrazy, oba nagie kobiety, również zostały wystawione, jeden z nich miał tytuł, Dudley, Like What you See? Następnie zadzwoń do mnie: „Marcus Harvey tworzy niepokojące, pełne napięcia obrazy, które jednocześnie zawierają i przewyższają ich sprośne obrazy. Poprzez nakładanie pornograficznych aktów kobiecych na szalenie ekspresjonistyczny Grunt, forma i treść stawiają sobie opór i są ze sobą niespokojnie zgodne.”Co ma na to matka z klasy robotniczej z Manchesteru, która wymordowała swoje dziecko ekspresjonistycznie, salacyjnie i pornograficznie?

zapytałem szefa wystaw Królewskiej Akademii, Normana Rosenthala. Człowiek bardzo obrażony przez niektórych akademików (z których kilku zrezygnowało z Akademii w związku z wystawą), jest wyraźnie bardzo dobry w swojej pracy. Nieco brudny i nieumyty, ma charyzmatyczną zdolność do antagonizmu na 100 jardów; a kiedy mówi-setki słów na minutę-czuje się, że słucha się Mefistofelesa.

„cała sztuka jest moralna” – powiedział. „Wszystko, co jest niemoralne, nie jest sztuką.”

nie ma czegoś takiego, napisał Oscar Wilde, jako moralną lub niemoralną książkę. Książki są dobrze napisane lub źle napisane. Prawdopodobnie Mein Kampf byłby w porządku, gdyby było lepiej napisane.

„obraz rodzi ciekawe pytania-kontynuował Rosenthal.

„jakie ciekawe pytania nasuwa?”Zapytałem. „Ponieważ musi być możliwe sformułowanie ich w słowach.”

„rodzi to pytanie na przykład o wyzysk dzieci w naszym społeczeństwie” – powiedział Rosenthal.

„niektórzy mogą powiedzieć, że użycie dłoni dziecka do stworzenia obrazu mordercy dzieci, kiedy dziecko nie mogło docenić znaczenia użycia, do którego wkładano jego dłoń, samo w sobie było formą wyzysku” – odpowiedziałem.

„jeśli tak, jest to bardzo drobne w porównaniu z tym, co dzieje się w pozostałej części społeczeństwa.”

„ale dlaczego musimy oceniać wszystko według najniższych możliwych standardów?”Zapytałem.

Rosenthal po prostu nie widział, czemu Matki się sprzeciwiają. Wydaje się, że życie spędzone w kultywowaniu sztuk plastycznych może osuszyć człowieka do tego stopnia, że ma on niewielką sympatię do ludzi, których egzystencja jest na mniej rozrzedzonym planie.

obraz Hindleya był daleki od jedynego dzieła sztuki na wystawie, które wzbudzało komentarz. Rzeczywiście, przy wejściu na wystawę ogłoszono: „wystawione są dzieła sztuki . . . co niektórzy mogą uznać za niesmaczne. Rodzice powinni wykonywać swoją ocenę, przyprowadzając swoje dzieci na wystawę. Jedna galeria nie będzie otwarta dla osób poniżej 18 roku życia.”Akademia zatrudniła wybitnego prawnika, który doradzi, które prace należy powstrzymać od lubieżnego spojrzenia młodzieży-bardziej od strachu przed oskarżeniem, bez wątpienia, niż od strachu przed skorumpowaniem młodych. W przypadku, wizyta z vice squad of London ’ s Metropolitan Police przeszedł bez nieszczęścia: chłopcy w niebieskich nie znaleźli nic do sprzeciwu w nowo wyremontowanych galeriach i wyszedł bez aresztowania nikogo.

rzeczywiście, wybór dzieł wybitnego prawnika, aby odłożyć od młodych, był wysoce idiosynkratyczny. Jeden wszedł do galerii tylko dla dorosłych poprzez układ ekranu, jak w każdej księgarni dla dorosłych w każdym obskurnym obszarze miejskim Anglii. Głównym zakazanym dziełem była rzeźba z włókna szklanego przedstawiająca kilka połączonych ze sobą dziewcząt, niektóre z odbytami dla ust i półprzezroczystymi penisami dla nosów, wszystkie nagie, z wyjątkiem trampek na stopach, zatytułowana Zygotic acceleration, biogenetic, de-sublimated libidinal model. Mogłem zrozumieć, dlaczego prawnik Akademii myślał, że dzieci nie powinny tego widzieć.

ale na ścianie był też zupełnie nieszkodliwy—rzeczywiście próżny—obraz młodego mężczyzny leżącego w swoim pokoju, słuchającego swojego Walkmana. Staram się jak Mogę, nie mogę wymyślić żadnego powodu (poza estetycznym), aby dzieci nie mogły go zobaczyć. Jedynym wyjaśnieniem, jakie mogłem wymyślić dla tej dziwnej sekwestracji zarówno pornograficznej, jak i nieszkodliwej, było to, że prawnik próbował obalić sam pomysł ochrony dzieci przed pornografią, sprawiając, że wydaje się to śmieszne: co w pewnym sensie było, ponieważ każde dziecko mogło kupić katalog, z jego nieprzyzwoitością-oszczędziło zdjęcia wszystkich eksponatów.

w każdym razie część wystawy otwarta dla dzieci w każdym wieku zawierała znacznie bardziej niepokojące eksponaty. Ale dla nowej krytyki sztuki „przeszkadzanie” jest automatycznym terminem aprobaty. „Zawsze zadaniem artystów było podbijanie terytorium, które było tabu”, pisze Norman Rosenthal w swoim rażąco nieszczerym eseju zatytułowanym niejednoznacznie „krew musi nadal płynąć”, który wprowadza katalog. Trudno byłoby sformułować mniej prawdziwe, bardziej umyślnie wypaczone podsumowanie historii sztuki, w którym niewielka część—a bynajmniej najwspanialsza-jest mylona z całością, aby usprawiedliwione mogło być to, co nieuzasadnione.

„artyści muszą kontynuować podbój nowego terytorium i nowych tabu” – kontynuuje Rosenthal w preskryptywistycznym nastroju. Nie przyznaje się do żadnego innego celu Sztuki: przełamywanie tabu nie jest więc możliwą funkcją sztuki, ale jej jedyną funkcją. Nic więc dziwnego, że jeśli wszelka sztuka jest łamaniem tabu, to wszelkie łamanie tabu wkrótce zostanie uznane za sztukę.

oczywiście nie ma on na myśli tego, co mówi; ale dla intelektualistów takich jak on, słowa nie mają wyrażać propozycji ani prawdy, ale odróżniać pisarza społecznie od wspólnego stada, zbyt artystycznie nieoświeconego i niewyszukanego, aby opowiadać się za porzuceniem wszelkiej powściągliwości i standardów. Jest jednak mało prawdopodobne, aby nawet Rosenthal uznał, powiedzmy, że film młodych chuliganów gwałcących jego siostrę (aby ponownie powołać się na Oscara Wilde ’ a) za jedynie podbój nowego terytorium i tabu. Tak więc, choć może nie mieć na myśli tego, co mówi, jego promocja tej idei na obecnej wystawie powróci do prześladowania nie tylko jego, ale reszty społeczeństwa. Dlaczego tylko artystom wolno łamać tabu? Dlaczego nie reszta z nas? Tabu istnieje tylko wtedy, gdy jest tabu dla wszystkich: a to, co jest łamane symbolicznie w sztuce, wkrótce zostanie złamane w rzeczywistości.

to, że cywilizowanego życia nie można żyć bez tabu—że niektóre z nich mogą być rzeczywiście usprawiedliwione, a zatem tabu nie jest samo w sobie złem do pokonania—jest myślą zbyt subtelną dla estetów nihilizmu. Jak ironiczne jest to, że wysoki urzędnik Akademii Królewskiej powinien był popierać tę destrukcyjną doktrynę, kiedy pierwszy prezydent Akademii, znacznie większy i lepszy człowiek, napisał w swoim siódmym przemówieniu o sztuce: „Człowiek, który myśli, że chroni się przed uprzedzeniami, opierając się autorytetowi innych, pozostawia otwartą każdą drogę do osobliwości, próżności, zarozumiałości, uporu i wielu innych wad, wszystkie mające tendencję do wypaczania sądu.”Jak również zauważył Sir Joshua-w miejskiej, dowcipnej i cywilizowanej prozie, w rodzaju niemożliwego do wyobrażenia Normana Rosenthala-inteligentny i mądry człowiek bada swoje uprzedzenia, nie odrzucając ich wszystkich, ponieważ są uprzedzeniami, ale aby zobaczyć, które powinny być zachowane, a które nie.

wystawa główna mniej mnie zaskoczyła niż wielu, ponieważ jej atmosfera była mi dziwnie znajoma. Przeniosło mnie to z powrotem do moich czasów jako studenta medycyny: do sali rozbiorowej, Muzeum patologii i kostnicy. Na wystawie były bowiem oskórowane zwłoki, plasterki zwierząt w formalinie, zdjęcie z bliska rany postrzałowej głowy, a nawet praca „martwy Tata”, pomniejszony, ale hiperrealistyczny model nagiego ciała w silikonie i akrylu. Gdy niemedyczni zwiedzający wystawę chodzili dookoła, przypomniałem sobie moje studenckie czasy, kiedy moi niemedyczni studenci przeglądali moje teksty patologiczne z zafascynowanym przerażeniem, przewracając strony w połowie ze strachu, a w połowie z nadzieją na znalezienie czegoś gorszego na odwrocie.

słuchałem rzeźbiarza Martwego taty, który udzielił wywiadu Europejskiej stacji telewizyjnej, gdy przykucnął przy skurczonym trupie własnej twórczości, co było ogromnym postępem technicznym w stosunku do headshrinkerów Nowej Gwinei. „Nic na tej wystawie nie obraża mojej wrażliwości”, powiedział tonem wyraźnego zadowolenia z siebie. Oczywiście nie wspomniał o tym, że współczesne wyrafinowanie wymaga wrażliwości, której nic nie może obrazić, a nawet zaskoczyć, czyli nie może być odporna na szok lub moralny sprzeciw. Bycie człowiekiem o artystycznym guście wymaga teraz, abyś w ogóle nie miał standardów, które należy naruszać: co, jak powiedział Ortega y Gasset, jest początkiem barbarzyństwa.

zapytałem rzeźbiarza, czy martwy tata jest jego własnym ojcem, i oczywiście tak było. Wyraźnie uważał rzeźbę za dzieło synowskiej pobożności, ale to właśnie jego szczerość w tym czynieniu mnie zbulwersowała. Gdyby powiedział, że wykonał swoją rzeźbę, by zemścić się na swoim ojcu, który prowadził go w dzieciństwie przez straszne życie i który wykorzystywał go fizycznie i seksualnie, gdy miał sześć lat, jego motywy w jej produkcji byłyby przynajmniej jasne. Kiedy szacunek, nienawiść, miłość, wstręt i pogarda mogą wywoływać ten sam produkt artystyczny, wtedy nasza wrażliwość, nasza siła dyskryminacji, została wyeliminowana z istnienia. Kiedy synowska pobożność ukazuje nie ubrane zwłoki ojca, aż do ostatnich włosów łonowych, do bezczynnego spojrzenia setek tysięcy nieznajomych, wtedy uhonorowanie ojca i matki staje się nie do odróżnienia od zhańbienia ich.

lekkomyślnie intelektualizowana szorstkość jest znakiem rozpoznawczym wystawy, podobnie jak w przypadku większości współczesnej kultury brytyjskiej. Świadczą o tym tytuły wielu eksponatów. Damien Hirst-twórca krów i świń w plastrach, butelkowanych owiec i rekinów—jest malarzem, a także rozlewnikiem martwych zwierząt. Tytuł jednego ze swoich dwóch obrazów na wystawie beautiful, kiss My fucking ass painting. Płótno autorstwa Gary 'ego Hume’ a nosi tytuł „błaganie o to”, gdzie oczywiście może oznaczać tylko jedno. Sarah Lucas nazywa swoją wystawę, pieprzcie się. Obraz Chrisa Ofili, urodzonego w Anglii artysty pochodzenia nigeryjskiego, nosi tytuł Spaceshit. Według krótkiej relacji z jego życia w katalogu, „To właśnie w Zimbabwe Ofili doświadczył czegoś, co niektórzy mogą nazwać „chwilą jasności” – dotknięty ograniczeniami swoich obrazów i starając się zmielić je fizycznie w kulturowym, a także naturalnym krajobrazie, wpadł na pomysł przyklejenia na nie słoniowego gówna.”Był to ewidentnie sukces komercyjny. „Wkrótce potem, w 1993 roku, Ofili zorganizowało dwie „Wyprzedaże”, jedną w Berlinie, a drugą w . . . Londyn, wystawiając kilka kul słoni gówno w kontekście rynku.”Notatki przygotowane przez Akademię dla nauczycieli, którzy przyprowadzają swoich uczniów na wystawę, sugerują, że nauczyciel omawia z uczniami, jak konserwator może zareagować na pogorszenie się odchodów obrazów Ofili, choć odpowiedź sugeruje informacja, że tam, gdzie kiedyś używał tylko odchodów słoni z afrykańskiego krzewu, stosunkowo trudno dostępnych, teraz używa uprawianej odmiany z londyńskiego Zoo.

praca Petera Daviesa zatytułowana Text Painting składa się z 61/2 na 7 stóp dziecinnego, wielobarwnego napisu (nie połączonego), z którego nie do pogardy tekst jest tylko wyborem: „Art I like is . . . Bruce Nash i cały ten agresywny biały mężczyzna, Mike Kolley, robi wszystko tak tandetnie, ale my to uwielbiamy . . . Picasso robił, co chciał . . . Lily Van der Stoker Mutha Fucka . . . Antony Caro teraz naprawdę jest wrednym twardzielem M. F. S. O. B., Velasquez jest Versace dla miłośników sztuki . . . Matisse nie miał problemu z tym, że jakiś skurwiel powiedział mu, że jego prace wyglądają dekoracyjnie . . . Charles Ray jak pieprzony rozpieszczony bachor ze swoimi gigantycznymi lalkami + ciężarówkami . . .”itd. itd., ad nauseam.

Trash, violence, and Versace: a fair summary of the Esthetic of the exhibition.

szorstkość przebiega nie tylko przez tytuły czy nawet tematykę eksponatów, ale przez każdy aspekt wystawy. Nawet fotografie artystów w katalogu przedstawiają ich jako członków underclass. Damien Hirst, na przykład, dba o to, aby przedstawić się jako nie do odróżnienia od przeciętnego brytyjskiego chuligana piłkarskiego. Sama konieczność finansowa nie może tego wyjaśnić, ponieważ wielu artystów jest obecnie niezwykle bogatych. Wydają się brudni i rozczochrani, ponieważ chcą, ponieważ wydaje im się to cnotliwe.

mówi się, że artyści przejawiają zainteresowanie, a nawet fascynację punkiem i grunge—celowe przyjęcie brzydoty i złego smaku, które charakteryzują brytyjską kulturę popularną. Nie ma nic złego w artystycznym zainteresowaniu demotyczną szorstkością i spodem wspólnego życia: to przecież Kraina Hogartha i Rowlandsona. Ale ci wielcy artyści trzymali się z dala od zjawisk, które przedstawiali i krytykowali ich, nawet gdy się z nich śmiali. Łączyły komentarz społeczny z humorem i estetycznym wdziękiem. Mieli zarówno estetyczny, jak i moralny punkt widzenia (bez którego satyra nie jest możliwa) i ubolewaliby nad głębokim estetycznym i moralnym nihilizmem obecnej wystawy. Byliby zdumieni i zbulwersowani automatycznym równaniem moralności z zawężeniem umysłu i bigoterią, tak widocznym w eseju Normana Rosenthala. A kiedy Hogarth i Rowlandson przedstawiali brzydotę, jak to często czynili, zrobili to w porównaniu z ukrytym standardem piękna, ucieleśnionym w samej elegancji ich wykonania.

artyści „Sensation” jednak nie tyle wyrażali zainteresowanie punkiem i grunge ’ em, co poddali się im. Z szatanem Miltona wykrzyknęli: „zło, Bądź moim dobrem” i dodali: „brzydko, Bądź moją pięknością.”

oczywiście nie są w tym sami. Poddanie się na wszystkich frontach jest na porządku dziennym. Niedawno Midland Bank ogłosił, że wycofuje 1,6 miliona dolarów dotacji dla Royal Opera House, Covent Garden, ponieważ była to elitarna instytucja; zamiast tego, aby udowodnić, że jest to demokratyczny, opiekuńczy bank, użyje tych pieniędzy na sfinansowanie festiwalu muzyki pop, który większość jego klientów uzna za „bardziej seksowny.”Kulturowe poddanie się lepszemu gorszemu idzie coraz głębiej. Niedawno również Lancet, jedno z dwóch najważniejszych czasopism medycznych na świecie, przeprowadziło krótki wywiad z profesorem Sir Raymondem Hoffenbergiem, byłym prezesem Królewskiego Kolegium Lekarzy (istniejącego od panowania Henryka VIII). Został zapytany o swoje ulubione słowo – samo w sobie fatalne pytanie, godne kobiecego wywiadu z gwiazdą opery mydlanej-i odpowiedział: „dupek.”Czy jakikolwiek prezes tej sierpniowej instytucji z dumą używał takiego słowa publicznie aż do ostatnich kilku lat?

co stanowi o tym niezwykłym i bardzo gwałtownym zgrzycie kultury brytyjskiej, której tak uderzającym przykładem jest wystawa „Sensation”?

coarsening jest międzynarodowy, niestety: Damien Hirst jest obchodzony wszędzie tam, gdzie ludzie mają dziesiątki tysięcy do wydania na krojone i butelkowane zwierzęta. Ta sama meretriousness, ta sama przewartościowanie tego samego sensacji, rządzi wszędzie. Romantyczna zarozumiałość, że oryginalność jest artystyczną cnotą samą w sobie, jest wszędzie akceptowana bezkrytycznie: dlatego artysta Marc Quinn, absolwent Cambridge, może być chwalony za pobranie ośmiu litrów własnej krwi w ciągu kilku miesięcy, zamrożenie i przechowywanie jej, a następnie wykorzystanie jej do wyrzeźbienia trwale schłodzonego autoportretu. Jest to dobre i wartościowe, ponieważ nikt nigdy wcześniej nie zrobił czegoś takiego. Kiedy Damien Hirst został opodatkowany faktem, że każdy może butelkować owcę w formalinie, odpowiedział: „Ale nikt wcześniej tego nie zrobił, prawda?”A jeśli oryginalność wymaga szorstkości, niech tak będzie.

autentycznym człowiekiem w romantycznej koncepcji jest ten, który odciął się od wszelkich konwencji, który nie uznaje żadnych ograniczeń w swobodnym wykonywaniu swojej woli. Dotyczy to zarówno moralności, jak i estetyki: a geniusz artystyczny staje się synonimem krnąbrności. Ale istota tak zależna od swojego dziedzictwa kulturowego, jak człowiek, nie może tak łatwo uciec od konwencji, a pragnienie tego stało się banałem. Tak więc, mimo całej swojej szorstkości i szorstkości, „uczucie” jest głęboko konwencjonalne, ale przestrzega konwencji nikczemnej i społecznie destrukcyjnej.

chamstwo, na które narzekam, wynika z trującej kombinacji inspirowanego ideologicznie (a więc nieszczerego) podziwu dla wszystkiego, co demotyczne, z jednej strony, i intelektualnego snobizmu, z drugiej. W epoce demokracji vox populi, vox dei: tłumy nie mogą czynić nic złego, a sugerowanie, że istnieje lub powinna istnieć działalność kulturalna, z której duża liczba ludzi może zostać wykluczona z powodu braku ich umysłowego rozwoju, jest uważane za elitarne i z definicji karygodne. Szorstkość jest hołdem, który intelektualiści płacą, jeśli nie proletariatowi dokładnie, to własnej schematycznej, niedokładnej i protekcjonalnej idei proletariatu. Intelektualiści udowadniają czystość swoich politycznych nastrojów poprzez faulowość swoich produkcji.

jeśli chodzi o snobizm, intelektualista wyrasta ponad zwykłych ludzi—którzy wciąż kichotycznie trzymają się standardów, uprzedzeń i tabu—przez ich całkowite odrzucenie. W przeciwieństwie do innych, nie jest więźniem swojego wychowania i Dziedzictwa Kulturowego; i w ten sposób udowadnia wolność swego Ducha przez amoralność swoich koncepcji.

nic dziwnego, że artyści w tej mentalnej atmosferze czują się zobowiązani do rozważania tylko tego, co wizualnie odrażające: bo jak inaczej, w świecie przemocy, niesprawiedliwości i nędzy, można udowodnić swoją demokratyczną moc niż zamieszkanie nad przemocą, niesprawiedliwością i nędzą? Każdy powrót do konwencjonalnie pięknego byłby elitarnym unikaniem, a zatem:

Chodź, wyśmiej nas z wielkiego
, który miał takie obciążenia na głowie
i trudził się tak ciężko i późno
, aby zostawić jakiś pomnik za sobą,
ani nie myślał o wyrównującym wietrze.

wśród tych wspaniałych, oczywiście, był Sir Joshua Reynolds, prezes Royal Academy, przyjaciel i powiernik Edmunda Burke ’ a, Olivera Goldsmitha, Edwarda Gibbona, Davida Garricka, Jamesa Boswella (który poświęcił mu życie Johnsona) i samego doktora Johnsona, który powiedział o Reynoldsie, że jest „człowiekiem, z którym jeśli powinieneś się kłócić, powinieneś znaleźć największe trudności w nadużywaniu.”Co by zrobił z tymi młodymi artystami, którzy, między innymi, nadużywali Akademii Królewskiej w najgroźniejszym i najbardziej wulgarnym języku, tymi młodymi barbarzyńcami, którzy uważają, że sztuka, jak stosunek seksualny słynnego wiersza Larkina, rozpoczęła się w 1963 roku? W pierwszym dyskursie (i z jaką ulgą zwraca się do swojego eleganckiego sposobu wyrażania siebie bez pomocy jednego ekspletanta, jak się bierze prysznic po zanurzeniu w brudzie) Reynolds napisał: „Ale młodzi ludzie mają nie tylko tę frywolną ambicję bycia uważanymi mistrzami egzekucji, podburzając ich z jednej strony, ale także ich naturalny Leniwiec kuszący ich z drugiej. Są przerażeni perspektywą przed nimi, trudem wymaganym do osiągnięcia dokładności. Porywczość młodzieży jest zniesmaczona powolnym podejściem do regularnego oblężenia i pragnie, z niecierpliwości pracy, zdobyć cytadelę szturmem. Pragną znaleźć jakąś krótszą drogę do doskonałości i mają nadzieję otrzymać nagrodę Eminencji w inny sposób niż te, które nakazały im niezbędne reguły sztuki.”

tak, ale co to za kultura, która przyznaje nagrodę Eminencji tym, którzy używają reklamy własnej i wulgarności, zwykłej sensacji, jako środka do jej uzyskania?

City Journal jest wydawnictwem Manhattan Institute for Policy Research (mi), wiodącego wolnorynkowego think tanku. Jesteś zainteresowany wsparciem magazynu? Jako organizacja non-profit 501(c)(3), darowizny na rzecz MI I City Journal podlegają w pełni odliczeniu od podatku zgodnie z prawem (EIN #13-2912529). Wsparcie

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.